Welcome

poniedziałek, 3 czerwca 2013

wyjazd do Warszawy

Przebiegł tak sobie. Tate wsadziłam do pociągu z kartką, na której napisałam, gdzie ma wysiąść i adresem. Tłumaczyłam milion razy (niepotrzebnie), co gdzie i jak. Bilet, który kupiłam przed wyjazdem i wręczyłam przy kasie zdążył "zaginąć" po dotarciu na peron. Odnalazł się w kieszeni kurtki.
W Warszawie ojca miała odebrać z pociągu  bratowa.

O 10:00 telefon- "Kochanie, Warszawa Wschodnia -mam wysiąść?". Tak, skoro wschodnia, masz wysiąść.
Po dziesięciu minutach telefon od bratowej, że taty nie ma. Aha, czyli wysiadł gdzieś...
Po chwili sms- jest na Centralnej. Bratowa wsiadła w pociąg i pojechała po niego. Uff...

Tego samego dnia po zjedzeniu obiadu tata stwierdził, że już musi lecieć do domu. Po przypomnieniu, że jest w Warszawie poczekał do dnia następnego.

Był to ostatni w jego życiu samotny wypad do wnuczki. Niestety stan pogarsza się na tyle, że więcej nie będę ryzykować.
A co ja robiłam w tym czasie?
O tym w najbliższych dniach, bo jest co opowiadać...

poniedziałek, 20 maja 2013

Zagubiony

Wieczorna panika. Tata dzwoni do mnie, że zginął kot. W zasadzie nie zginął, tylko nigdzie go nie ma.
(Codziennie rano tata bierze kota i przynosi do nas, siedzą u nas do 15:00, później idzie do domu. Nie pomagają perswazje, że kot ma siedzieć w domu.)
Właściwie problem jest poważniejszy, bo tata nie pamięta, czy zabrał kota ode mnie, czy nie. I to jest problem. Kot to nie klucze, których wzięcia można nie zauważyć. Nosi go na rękach, przytula, widzi cały czas podczas transportu.
Nie pamięta.
Rzucam wszystko i pędzę z nadzieją, że jednak nie zgubił zwierzaka gdzieś po drodze. Na miejscu wysypuję suchą karmę do miseczki i na ten dźwięk kot się cudownie materializuje.
Ojcu trzęsą się ręce.

sobota, 18 maja 2013

-Tato, dlaczego nosisz takie grube skarpety (frotte). Jest bardzo ciepło, masz sandałki, po co ci te skarpety?
-Jak to po co? Ty wiesz jak bez skarpet stopy się kurzą? Zakurzą się i będę musiał umyć!

wtorek, 14 maja 2013

Wizyta u pani psycholog nie przyniosła rezultatów. Widzi, że nie jest najlepiej, ale skoro ani neurolog, ani ona nie mogą wnieść niczego nowego w terapię i leczenie pozostaje udać się  do psychiatry. Na szczęście to już za tydzień.

środa, 1 maja 2013

Kot i porządki.

Ojciec dostał ode mnie kota. Nowe wyzwanie, dotyk, przytulanie, obowiązek. Musi mieć jakieś obowiązki. Całe dnie spędza u nas, natomiast w domu bród, smród i nieradzenie sobie z czystością. Dla kota okazuje się można posprzątać zagracone mieszkanie, bo w bałaganie trudno kociaka znaleźć.  Kicia zaczyna czystki. Co jakiś czas tłucze jakieś niepotrzebne nikomu bibeloty.

Z racji tego, że trudno mi sprzątanie egzekwować wymyśliłam chytry plan. Tata nigdy nie był u wnuczki. Zawsze przyjeżdżała do nas. Jest okazja, by pojechał do niej na kilka dni. Ja zajmę się zwierzakami a przy okazji przejrzę kąty.
Brat wyraził zgodę, tata też. Mam nadzieję, że się uda.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Bez pracy


Tomograf głowy nie wykazał nowych zmian w mózgu. Móżdżek nie odrasta...normalna sprawa. Tętnice szyjne są dobre.

niedziela, 10 marca 2013

Znów klucze!

Po Dniu Kobiet, które tata spędził u swojej siostry okazało się, że zgubił dwa komplety kluczy- do swojego domu i do naszego.  Wspaniałomyślnie mam zapasowe. Nie mam tylko od domofonów w obu klatkach schodowych.
Tata dostał 20 zł w celu dorobienia kluczy, poszedł, wrócił, oddał reszty.
Po kluczach DOROBIONYCH ani śladu! Dziś przeprowadzimy śledztwo, czy czasem nie zostawił tych kluczy w punkcie dorobienia. To jest małe miasteczko.

Nowe klucze zawiesiłam na różowej Eukanuby smyczy, żeby rzucała się w oczy, ale widzę, że ma problem z rozpoznawaniem i przyzwyczajeniem się, że to są klucze od domu. A chodzi mi o to, że może te klucze zawieszać sobie  na szyi, względnie kiedy schowa je do kieszeni, kiedy będą wypadały, to smycz się zaplącze i minimalizujemy ryzyko kolejnego zgubienia.

Gorzej ze mną. widzę że zaczynam tracić cierpliwość.

Idę dziś do szpitala zarejestrować tatę na te wszystkie badania. ciekawe, jak mają odległe terminy....