Welcome

niedziela, 22 stycznia 2012

po powrocie

Po powrocie czekały na mnie dwie wielkie reklamówki z bombkami choinkowymi w środku- luzem oraz piękne szklane ozdoby schowane do miseczki na sałatkę. Choinka znalazła się w piwnicy, czyli zgodnie z planem. czemu bombki zawdzięczają swoja pozycję? Zapomniał tata o pudełkach.
Zapytany o to, czy wziął leki odpowiedział, że przecież żadnych lekarstw nie bierze, więc o co chodzi....

środa, 18 stycznia 2012

Nie ma mnie w domu od tygodnia. Nieoczekiwanie wizytę u psychiatry dało się wynegocjować na jutro. Z ojcem pójdzie mama. Nie dopuścimy do sytuacji, w której zapytany o stan zdrowia i dolegliwości odpowie, że wszystko w porządku. Nie stać nas na naprawianie błędów wynikających z niezdawania sobie sprawy ze swojego stanu. Jestem niespokojna. Skończy się pewnie zakazem pracy. Tak bardzo chciałabym mieć jakieś inne życie. Nie mam dziecka, mam rodzica jak dziecko.

środa, 11 stycznia 2012

6

Tiaa...poszliśmy rano do przychodni. Najpierw prawie kłótnia o to, do której przychodni się zapisał. Pani doktor  podpisała umowę w innej. Nowej. Na ulicy S. jest jedna jedyna przychodnia. Prywatna i w dodatku dermatologiczna,. Właściwie jest to szpital, klinika medycyny estetycznej, Jakoś tak. Tuz obok jest również nowa przychodnia usytuowana na parterze jedynego w naszym mieście wieżowca. Przyjmują tam lekarze wszelacy. Oczywiście prawie sie kłóciłam, że to na pewno w wieżowcu. Rzecz jasna, jak się domyślacie, neurolog podpisał umowę w centrum medycyny estetycznej. A jakże.
Druga wpadka? Uwierzyłam ojcu i poszliśmy do lekarza,  dziś na godzinę 11:00. W receocji okazało się, że wizyta jest wpisana trzynastego na 11:20. A ja głupio uwierzyłam choremu człowiekowi na słowo. Mało tego, wszystko było napisane na tyle skierowania. Nie przyszło mi do głowy, żeby wziąć papierek do ręki. I klops. Nie będę mogła z ojcem w piątek  pójść.

wtorek, 10 stycznia 2012

5

Zakupy zrobił dziś normalnie, bez sensacji. Za to nakarmił psa kośćmi (czego nie wolno oczywiście robić). Wyjął też podpórkę do drzwi wejściowych. Robotnicy remontują klatkę schodową i zabezpieczają drzwi cegłą, żeby się nie zamykały. Wyjął cegłę. Później narzekał, że ktoś to wyjął specjalnie. I masz babo placek.
Zaniosłam zapasową kurtkę do naprawy i zrobili od ręki. czerwona wylądowała na podwójnym praniu w pralce. całe szczęście. Poinformowałam ojca, że jutro idę z nim do lekarza. Uparł się, że pewnie jestem chora, czy wyciągnęłam kartę, itd. Kilka razy tłumaczyłam, że idę do towarzystwa. Chcę poszerzyć wywiad, opowiedzieć o objawach, dowiedzieć się o dalszym postępowaniu. Może trzeba zrobić jakieś badania? Może pora starać się o stałą grupę inwalidzką?
Obiad wylądował dziś na stole o 12:00. Jak zwykle. To znaczy zawsze od lat było pierwszej. Zdarza się, że ojciec o 11:00 potrafi wstawić ziemniaki do gotowania.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

4

Dziś musiałam pójść na cały dzień do pracy i z ojcem się nie widziałam. Postanowiłam podjąć pewne kroki dotyczące jego brudnej kurtki.
Niechęć do mycia i chodzenie w brudnych ubraniach  to kolejny temat rzeka. Wyplamione swetry, spodnie, dziurawe skarpetki. Czerwona kurtka zimowa tak brudna, że wstyd się gdziekolwiek z nim pokazać. Kurtki nie można ot tak po prostu wyprać, bo schnie ponad tydzień. Norweska puchatość i technika wykonania. Zapasowej nie posiadamy. Druga po moim młodszym bracie ma popsuty zamek. Trzeba wymienić.

niedziela, 8 stycznia 2012

3

Dziś rano tata przyszedł w kiepskim nastroju. Nie było dla niego żadnych zadań specjalnych typu zakupy lub przygotowanie części obiadu. Siedział otępiały i oglądał telewizję. Nie wiem, na ile jest świadomy co dzieje się wokół niego podczas takiego oglądania. Wzrok ma dziwny. Chociaż wszystko wskazywało na to, że dzisiejszy dzień będzie ciężki, nagle poinformował, że był w domu swojej siostry. Według swojego mniemania jest z nią od kilku miesięcy skonfliktowany, ale nie mam pojęcia o co chodzi. Ciotka też nie wie. Nie był na proszonej Wigilii, nie składa jej życzeń i nie odbiera telefonów. Wprawdzie ciotki nie było, ale odwiedził swoją siostrzenicę, której niedawno  urodził się synek. Opowiedziało wizycie  zdawkowo. Dla mnie to wielkie zaskoczenie, że tam poszedł. Pozytywne zaskoczenie.
Dziś XX finał WOŚP. Nie był na imprezach. Zwykle zawsze musiał wiedzieć, co się w mieście dzieje. Stracił zainteresowanie.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

2

Tata pracuje. Nie jest to jakaś bardzo odpowiedzialna praca. Jest stróżem w firmie budującej drogi. Do jego obowiązków należy pilnowanie terenu, na którym składuje się potrzebne półprodukty do robienia asfaltu. do dyspozycji ma kilka psów, uznawane za agresywne, ale jako jedyny pracownik żyje z nimi w zgodzie. dba o nie nawet wtedy, gdy nie musi. Pracuje w systemie zmianowym i największym problemem nie jest zapamiętywanie regularnych zmian, ale momenty, w których grafik jest nieoczekiwanie zmieniany. Jest to zaburzenie regularnego cyklu i to bardzo ojca wkurza. Jako pracownik z grupą inwalidzką ( z powodów sercowych) przechodzi regularne badania i miał kilka razy zwróconą część poniesionych kosztów na leki, ale kiedy wykryto w pracy, na co stosuje Exelon, wówczas zaczęły się problemy. Wezwano go do lekarza zakładowego. Oczywiście badanie niczego nie wykazało. Ojciec mówił składnie, logicznie, co można zaobserwować w tej chorobie "na oko"? Nie stwierdził braku przeciwwskazań do pracy. Od tej pory jednak nie bierzemy zwrotu od zakładu pracy za Exelon. Nie należymy do osób, które jakoś wiążą koniec z końcem. Jest bardzo ciężko.  Ewentualna utrata pracy przez ojca byłaby dla nas ciosem.

niedziela, 1 stycznia 2012

1

Dwa lata temu u mojego 58 wówczas letniego ojca zauważyłam szereg objawów, które mogłyby wskazywać na jakieś zaburzenia pamięci. Nie, nie myślałam o najgorszej diagnozie. Uważałam, że to zwyczajne zapominalstwo. Kto się przed nim ustrzeże? Wiadomą rzeczą jest, że ludzie starsi po prostu zapominają. rozmowa ze znajoma panią neurolog (niestety mieszkająca daleko od nas ) przekonała mnie do obserwacji ojca pod kątem zespołu Alzheimera. Zaczęłam zauważać coraz więcej drobnych spraw, które mogłyby świadczyć o rozpoczęciu u ojca procesu chorobowego.
Gwoździem do trumny było odkrycie, że wziął komuś na siebie kredyt i ten ktoś nie płaci. Przy jego bardzo skromnych dochodach rata ponad 300 zł miesięcznie jest zabójcza. Komu zrobił taki prezent? Nie wiadomo. Nie pamięta lub nie chce się przyznać. Nie ważne. Ważne jest, że choroba postępuje a Tata choruje. W tej chwili stosuje plastry Exelon. Trochę trwało zanim przyzwyczaił się do tego, że musi je przyklejać codziennie.
Blog postanowiłam pisać sama dla siebie, żeby zaobserwować pewne zachowania i odnaleźć je w czasie. Wiem, że lepiej nie będzie, choroba postępuje. Mam nadzieję, że cała moja rodzina, z tata włącznie będzie próbowała żyć z chorobą godnie. Chorujemy wszyscy.