Ojciec całe życie doskonale gotował. Potrafił wyczarować coś z niczego. Teraz nie pamięta jak sie gotuje na przykład zupę ogórkową lub upiera się, że w naszym domu całe życie jadało się w określony sposób. Uważa, że zawsze posypywaliśmy gotowane ziemniaki bułką tartą.
Wołowinę, która została po niedzielnym obiedzie wystarczyło odgrzać i podać z ziemniakami. Nie, pokroił, dodał mąkę i berbelucha gotowa. Bez smaku, bez wyrazu i bez nazwy. Do kosza.
Rosół został wylany podczas mycia naczyń. Mama się popłakała. W zasadzie na co dzień jest nieźle.
Od tygodnia żyje sprawą Madzi. W domu próbujemy się izolować od wszelkich informacji na ten temat, zbyt nagłaśnianych przez media, ale mamy tatę, który relacjonuje nam co kilka minut wszystko na bieżąco.
Dziękuję Pani Magdo za tych kilka słów.
no to pa...
7 lat temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz