Welcome

poniedziałek, 20 maja 2013

Zagubiony

Wieczorna panika. Tata dzwoni do mnie, że zginął kot. W zasadzie nie zginął, tylko nigdzie go nie ma.
(Codziennie rano tata bierze kota i przynosi do nas, siedzą u nas do 15:00, później idzie do domu. Nie pomagają perswazje, że kot ma siedzieć w domu.)
Właściwie problem jest poważniejszy, bo tata nie pamięta, czy zabrał kota ode mnie, czy nie. I to jest problem. Kot to nie klucze, których wzięcia można nie zauważyć. Nosi go na rękach, przytula, widzi cały czas podczas transportu.
Nie pamięta.
Rzucam wszystko i pędzę z nadzieją, że jednak nie zgubił zwierzaka gdzieś po drodze. Na miejscu wysypuję suchą karmę do miseczki i na ten dźwięk kot się cudownie materializuje.
Ojcu trzęsą się ręce.

sobota, 18 maja 2013

-Tato, dlaczego nosisz takie grube skarpety (frotte). Jest bardzo ciepło, masz sandałki, po co ci te skarpety?
-Jak to po co? Ty wiesz jak bez skarpet stopy się kurzą? Zakurzą się i będę musiał umyć!

wtorek, 14 maja 2013

Wizyta u pani psycholog nie przyniosła rezultatów. Widzi, że nie jest najlepiej, ale skoro ani neurolog, ani ona nie mogą wnieść niczego nowego w terapię i leczenie pozostaje udać się  do psychiatry. Na szczęście to już za tydzień.

środa, 1 maja 2013

Kot i porządki.

Ojciec dostał ode mnie kota. Nowe wyzwanie, dotyk, przytulanie, obowiązek. Musi mieć jakieś obowiązki. Całe dnie spędza u nas, natomiast w domu bród, smród i nieradzenie sobie z czystością. Dla kota okazuje się można posprzątać zagracone mieszkanie, bo w bałaganie trudno kociaka znaleźć.  Kicia zaczyna czystki. Co jakiś czas tłucze jakieś niepotrzebne nikomu bibeloty.

Z racji tego, że trudno mi sprzątanie egzekwować wymyśliłam chytry plan. Tata nigdy nie był u wnuczki. Zawsze przyjeżdżała do nas. Jest okazja, by pojechał do niej na kilka dni. Ja zajmę się zwierzakami a przy okazji przejrzę kąty.
Brat wyraził zgodę, tata też. Mam nadzieję, że się uda.